Atrakcyjna Chloe Nomade

perfumy Chloe Nomade
Nomade to perfumy francuskiej marki Chloe słynącej z luksusowej garderoby i akcesoriów. Chloe została otwarta w 1952 roku, a swoje pierwsze perfumy Chloe eau de parfum wydała w 1975 roku.

Od tego czasu wyszło wiele udanych edycji perfum, takich jak Love, Love Story i See. Gwiazdy, które są fankami domu to: Marion Cotillard, Sienna Miller, Madonna, January Jones, Maggie Gyllenhaal, Cameron Diaz, Emma Stone, Clemence Poesy i Katie Holmes.

Co sektor marketingowy tego domu mówi o perfumach Chloe Nomade?

Otóż twierdzi, że kobieta Chloe Nomade ma swobodną, ​​bezwarunkową, naturalną elegancję. Pewna siebie i natchniona, doskonali się poprzez spotkania i doświadczenia, udowadniając, kim jest, ale nikomu się nie narzuca. Wewnętrzna siła zachęca ją do przyjęcia rozbieżności. Jej oczy szukają nowych widoków, energia popycha ją ku nowym twarzom… Pozostawia za sobą ślad, który definiuje ją na każdym kroku, w każdym odwiedzanym miejscu. Zapach, który ją uosabia… Nomade, jak ona.

Twórczyni marki Gaby Aghion, często wyjawiała publicznie, że paleta obrazów i kolorów, z której czerpie twórczą siłę „pochodzi z Egiptu”. Tak więc perfumy Chloe Nomade przywołują tę wizję ucieczki. To esencja, która oddaje ducha złagodzonej elegancji i pewności siebie w połączeniu z wolnością, która definiuje ducha brandu. Nowy zapach kreśli wizję wolności i potrzeby ucieczki. Rysuje postać kobiety, której przeznaczeniem jest niekończąca się podróż pokolorowana nowymi horyzontami. Świeże spojrzenie na świat i nowe perspektywy chwytają zapach i rzucają światło na atrakcyjność tej kobiety poszukującej odkryć.

Można się zastanawiać, jak udało im się to wszystko wyobrazić i przeżyć tylko przez wąchanie Nomade. Jest to owocowy, uroczy, przyzwoity zapach z charakterem, pomysłem, kreatywnością, ale czy zgodny z nazwą? Co przychodzi ci na myśl, gdy myślisz o Chloe Nomade? Czy myślisz o frezji i pióropuszu mirabelek, z których jest zrobiony? A może, myślisz o koniach, skórzanych siedzeniach, suchym pustynnym powietrzu, orientalnych przyprawach? Nie trzeba twierdzić, że perfumy
muszą odzwierciedlać rzeczywistość, jaką przedstawia ich nazwa. Nie wydaje się też, że kompozycja powinna pachnieć jak
pustynny pot i koński tyłek, ale… Czy nazwa perfum stała się tak nieistotna i arbitralna.

W naszej historii nazwa zawsze miała ogromne znaczenie, zarówno w sensie fizycznym, jak i metafizycznym. Kiedy wymienić coś poprawnie możemy nawiązać dialog z innymi. Kiedy wymienić coś prawidłowo znamy istotę tej rzeczy. Metafizyka mówi, że jeśli znamy nazwę czegoś, to jesteśmy tego właścicielami. Oto jak potężna i ważna jest nazwa. Nazwa Chloe Nomade w żadnym aspekcie nie pasuje do tych perfum, które mamy przed sobą. Kwiatowy szypr zamknięty w butelce przypominającej słynną torebkę Chloe – Drew. Aromat, podobnie jak torebka, jest ładny, kobiecy, skonsolidowany, ale na tym kończy się historia. Od perfum prezentowanych jako nowy filar wszystkich przyszłych wydań Chloe i dodając do tego cenę, można oczekiwać znacznie więcej. Zbyt mocna nazwa, żeby nie pić perfum.

Zapach wywodzi się z grupy szyprowo-kwiatowej i jest dziełem perfumiarza z Francji Quentina Bischa. W nutach głowy znajdziemy: mirabelkę, cytrynę, pomarańczę i bergamotkę. Serce wypełniają nuty frezji, brzoskwini, jaśminu oraz róży. Bazę tworzy mieszanka mchu dębowego, paczuli, białego piżma, drewna bursztynowego i sandałowca.